Piszę krótkie opowiadania z morałem dla dzieci, które uczą przyjaźni, wartości poprzez zabawę i akceptację różnorodności!

Smiling red-haired boy with green eyes wearing a blue shirt outdoors

Część 1. Fajna kryjówka

Leniwym popołudniem nic nie wskazywało, aby ten dzień różnił się od innych. Arek z Bolkiem huśtali się, kto da radę wyżej, a Piotruś głośno komentował. Obok Mikołaj strzelał gole do bramki zrobionej z dwóch niewysokich patyków wbitych w ziemię, pośrodku których bronił Jacek. Aby było sprawiedliwie, wymieniali się miejscami co parę strzałów na bramkę. Właśnie na trzeciego gracza podchodził do nich, by się przyłączyć Julek, ale minął ich i poszedł dalej.

– Co jest? – zapytał Jacek – dokąd on idzie?

Zatrzymał piłkę przy prawej nodze i obserwował bacznie kolegę. Na twarzy Mikołaja też pojawiło się zdziwienie, ale wstrząsnął ramionami i zawołał:

– Podaj, teraz moja kolej.

Jacek kopnął piłkę do Mikołaja i wyszedł z bramki.

-Julek, chodź, gramy, będziesz drugim napastnikiem – ale Julek w tym momencie najwyraźniej zainteresowany był tym, na co inni nie zwrócili uwagi. Podążał bowiem do ławki okrytej kocem, pod którym prawdopodobnie znajdował się jego kolega.

Smiling red-haired boy with green eyes wearing a blue shirt outdoors

Część 2. Zaczarowany Koc

Kiedy Julek był przy ławce i podnosił róg koca leżącego na trawie, w tym samym czasie dobiegli do niego zaciekawieni Jacek z Mikołajem.

-Norb,i to ty? – zawołał – jesteś tam Sherlocku Holmes’ie?

– Tak, to ja, robię obserwację, więc albo wchodzisz, albo opuść koc.

Zdziwieni, stojący obok chłopcy otworzyli usta ze zdziwienia, że Julek mówi do koca, a on mu odpowiada. Mikołaj szybko się odwrócił i zaczął machać rękami do Arka, nawołując, aby tu przyszedł.

– Co jest?- zapytał, kiedy podszedł do Mikołaja, a on zamiast odpowiedzieć, wskazał palcem na ławkę.

– Koca nie widziałeś?- zapytał Arek.

– Widziałem, ale tam, pod nim ktoś jest! – odpowiedział. Zaciekawienie ogarnęło wszystkich. Dobiegł jeszcze Boluś z Piotrusiem, kiedy nagle koc się uniósł, a spod niego wydostał się chłopiec w ich wieku z latarką na czole i lupą w prawej dłoni.

– O rany – zawołał zdumiony Piotruś – ale czad, co robisz?

– To Norbi, Norbert znaczy się – poprawił Julek – mój nowy kolega. – Zobaczyłem kryjówkę i pomyślałem, że to on, dlatego podszedłem.

Lewo chłopcy się zapoznali, a Boluś wykrzyknął:

– Już wiem, zrobimy sobie takie namioty, albo tipi, albo szałas – wtrącił Piotruś, po czym odwrócił się i pobiegł w kierunku bloku, w którym mieszkał.

Część 3. Plac budowy

Każdy z nich miał w głowie fantastyczne pomysły, którymi się wymieniali. Następnie zebrali się w grupy i podzielili zadaniami. Po chwili przybiegł Piotruś ze swoim kocem w jednym i kijem od szczotki w drugim ręku.

-Zbuduję szałas do chmur, będzie największy w całej okolicy! – krzyknął, machając kijem nad głową swoim.

-Może i twój będzie duży, ale mój będzie najładniejszy, jak zamek! – odpowiedział Arek i pobiegł do swojego mieszkania po potrzebne materiały.

Smiling red-haired boy with green eyes wearing a blue shirt outdoors

Dzieci z entuzjazmem zaczęły współpracować, przynosząc potrzebne materiały. Każdy miał swoją rolę. Doświadczony Norbi układał kocyki, Jacek trzymał nazbierane kije i patyki, te od bramki też wykorzystali. Julek przyniósł sznurki i klamerki, by wszystko dobrze przymocować, a Piotruś doglądał, czy oby wszystko jest.

-Widzicie, jak wspaniale się to rozwija? – powiedział Jacek – Jesteśmy jak prawdziwi budowniczowie!

Wkrótce na placu zabaw stanęły cztery różnorodne szałasy. Zebrane dzieci zaczęły je oceniać pod względem wielkości, jakości i kreatywności.

-Twój jest ogromny, ale mój zamek ma więcej szczegółów! – stwierdził Arek z dumą, wskazując na swoje dekoracje z materiałów.

-A ja mam nawet wyjście na taras! – dodał Boluś, wskazując na mały fragment – i solidną konstrukcję – dodał.

– Mój szałas ma najlepszy widok na całą okolicę, to musi się liczyć! – powiedział Julek.

-Wasze szałasy są świetne! – zawołał Norbi – Brawo, wszyscy jesteście mistrzami budowania!

W ten sposób dzieci nie tylko stworzyły wspaniałe konstrukcje, pod którymi mogli się bawić, ale także nauczyły się, jak ważna jest współpraca i kreatywność. Radość z wspólnej zabawy oraz poznanie nowego kolegi rozbudzała nowe pomysły na następny dzień.

Posted in

2 odpowiedzi na “Arek i przyjaciele – Norbi”

  1. Awatar Art

    Super ! arTLudmusic pozdrawia z Opola

    Polubienie

    1. Awatar Polecany blog

      Pozdrowienia z Trójmiasta 🙂

      Polubienie

Dodaj komentarz